wtorek, 25 grudnia 2012

Jakoś idzie...

No, i już zaniedbałam... ale tylko pisanie, bo muszę przyznać, że jakoś w miarę mi to wszystko ostatnio idzie. Wczoraj, jako że była Wigilia, i dzień wcześniej, gdyż byłam strasznie słaba odpuściłam wieczorne serie, nadal ćwiczeń na brzuch. Oprócz tych dwóch dni dzielnie się trzymałam, starałam się robić ćwiczenia nawet gdy byłam zmęczona. Oczywiście D. mi w tym nie pomagała, no gdzieżby, ale dawałam radę. Co ważne starałam się też w miarę dobrze jeść i ograniczyć te moje 16 łyżeczek cukru kawowych, do mniej więcej czterech. Muszę przyznać, że się udawało. Do niedzieli jedzeniowo była bomba, grzecznie podchodziłam do wszystkiego, a na słodycze w ogóle nie miałam chęci, co jest dla mnie wielkim szokiem.
W niedzielę była już niestety pizza z przyjaciółmi i wczoraj wielkie obżarstwo, ale nie mówiłam przecież, że będę się głodzić. Raz kiedyś nie zawsze, dwa razy nie często ;) Ważne jednak, że udało mi się zacząć jeść zdrowiej, ograniczyć wszystko co złe i zacząć się ruszać. Jestem z siebie zadowolona, ale nie było łatwo. Bo na samym początku brak kawy i słodyczy dawał o sobie znać, głowa mnie tak strasznie bolała, że musiałam się ratować cukierkiem, albo dwoma oraz kawą. Na szczęście to już za mną, a ja widzę, że daję radę :)

1 komentarz:

  1. Cześć cześć zmotywowany ruchowo leniuchu :-D ktoś tutaj Ciebie wsypał: http://forum.gazeta.pl/forum/w,342,141336901,,Do_wielkich_rzeczy_dochodzi_sie_malymi_krokami.html?v=2
    Więc może tak... faktycznie warto się dołączyć do Fitmaniaków? Aby nie zapomnieć, to może dobrze nawet dodać jakiś link do naszej strony na swoim blogu? albo i banerek (przygotujemy na życzenie) :-D

    Duuużo zapału "leniuchu" :-D
    Fitmaniacy pozdrawiają: http://www.facebook.com/pages/Fitmaniacy/125878967563366

    OdpowiedzUsuń